Mediacje. Nie taki diabeł straszny.

O mediacjach w naszym kraju mówi się niewiele. Z powodu niskiej świadomości społecznej wciąż jest to działanie niedoceniane i niepraktykowane. Ciągle pokutuje przeświadczenie, że rozstrzygnięcie konfliktu wymaga spotkania się stron pozostających w sporze w sądzie i wydania wyroku. Tymczasem prostszy i tańszy może okazać się inny sposób. Mediacja to droga, która może skończyć się ugodą zatwierdzoną przez sąd. Istniejące obecnie rozwiązania prawne pozwalają bowiem zakończyć każdy konflikt bez angażowania sądu – na drodze mediacji. Specjalnie przeszkoleni mediatorzy pozwalają zakończyć spór zarówno przed wniesieniem sprawy do sądu, jak i wówczas, gdy sprawa trafiła już na wokandę. Wystarczy jedynie, by strony wyraziły chęć spotkania przed mediatorem, a w razie sporządzenia ugody i zatwierdzenia jej przez sąd, zobowiązały się do jej respektowania. Zatwierdzona ugoda zastępuje wyrok.

Przystępując do mediacji nie tylko znacznie skracamy czas (ze statystyk Ministerstwa Sprawiedliwości wynika, że przeciętna sprawa w sądzie toczy się ok. 1 roku) do zakończenia sporu, ale proces ten może się okazać o wiele tańszy. Dodatkowo mediacje sprzyjają też obniżeniu negatywnych emocji i pozwalają zrozumieć prawdziwe potrzeby stron. Mediator prowadzący sprawę jest w sporze pośrednikiem, który podczas rozmowy ma pomóc zrozumieć, jakie są ich prawdziwe oczekiwania wobec strony przeciwnej, oraz spróbować zakończyć sprawę w jaki sposób, by obie strony były usatysfakcjonowane. Tylko bowiem takie rozwiązanie daje gwarancję respektowania przez strony zwartej ugody po jej zatwierdzeniu przez sąd.

By lepiej zrozumieć, na czym polega proces mediacyjny, warto wziąć udział w spotkaniu informacyjnym, które przybliżyłoby zainteresowanym, jakie korzyści może dać mediacja, na czym polega i jakie pociąga za sobą konsekwencje. Zdarza się, że osoby, które były przeciwne udziałowi w mediacji, właśnie po takim spotkaniu decydują się na wszczęcie postępowania. Trzeba mieć świadomość, że mediacja jest całkowicie dobrowolna i można z niej zrezygnować w każdym momencie. Strony nie muszą się obawiać, że ktoś będzie im mówił, co mają robić. Mediator jedynie słucha i zadaje pytania. Trochę jak prawnik, trochę jak psycholog, może trochę jak coach. Jeśli stronom uda się dojść do porozumienia i zdecydują się na sporządzenie umowy mediacyjnej, wówczas zostaje ona przesłana do sądu, który po sprawdzeniu zgodności jej zapisów z przepisami prawa zatwierdza ją. Mediacja jest więc procesem o wiele krótszym niż proces sądowy, o wiele spokojniejszym, a jej ustalenia mogą okazać się o wiele atrakcyjniejsze niż te, które zostałyby ustalone w sądzie. Warto zatem spróbować tego procesu, bo przecież diabeł nie taki straszny, jak go malują.

Ciąg dalszy nastąpi…

Zapraszam na mój profil w serwisie avigon.pl Tatiana Ryczko Coach, Mediator